Każdy zapewne wie, że w Bieszczdach kryje się pewna magia 😉 Istnieje również stwierdzenie, że kto raz tu przyjedzie, później już tylko wraca. Tak też jest z Kasią i Hubertem. W Bieszczady przyjeżdżali często. Sami i z paczką zajomych. Odpocząć, pochodzić po górach, dobrze się bawić. Zresztą, podejrzewam, że do dzisiaj im to zostało. Bieszczady stały się dla nich pewnym niesamoitym miejscem. Tym bardziej, inny wybór miejsca na ślubną sesję zdjęciową nie wchdził w grę. To musiały być Bieszczady.
Ustalając miesje i szczegóły sesji wiedzieliśmy, że ma być romantycznie i jednocześnie nieoczywiście. Wbraliśmy się do Chaty Socjologa. Niesamowity zapach, palonego w komiku drewna, otwartość gospodarzy sprawiły, że czuliśmy się tam niesamowicie dobrze. Zobaczcie jaki urok ma w sobie to miejsce. Przed Wami Kasia, Pani pedagog i Hubert wokalista zespołu Panta Koina i ich historia miłości! 🙂




























































































Najnowsze komentarze